Noble Cedar odstał się u mnie w najdalszym kątku pachnącego skarbca , używany sporadycznie doczekał się nawet warstwy kurzyku godnej rękawiczki Perfekcyjnej Pani Domu. Obtarłam skubańca należycie i postanowiłam zakończyć męki moje i flaszeczki.
Nie żeby zapach był zły. Absolutnie. Choć pierwsze testy rzeczywiście były nieco męczące, zapach ostry świdrujący i jakiś taki ... zimny. Zbyt zimny na zimę, męczący latem. Taki mi się wydał. I nie chciało mi się nad nim myśleć, przyszedł jednak dzień, w którym spojrzałam nań nieco przychylniej i pozwoliłam mu się rozpanoszyć na skórze.

a Platinum Egoiste lekki i przestrzenny. Nie mam niestety najnowszej w celu porównania,
ale z wcześniejszymi porównywałam i nie wyczułam podobieństwa , natomiast Platynowy 2008 bardzo kojarzy się z Noble Cedar, albo odwrotnie ;)
Nie jest to zapach, który mógłby stać się moim ulubionym niemniej jest niezwykle elegancki i niebanalny.
Teraz powinnam wspomnieć o projekcji , ale nie zrobię tego ponieważ mam ogromną alergię na to określenie, większą niż na Cinnamon Bun od Demeter, kto zna to wie, że to poważna alergia. Z wysypką.
Przyjmijmy więc że trwałość Noble Cedar zależy od skóry, pory roku, humoru, poziomu hormonów, nie zależy tylko od sytuacji politycznej na Ukrainie, tempa topnienia lodowców i paru innych mniej lub bardziej istotnych dla świata czynników.
nuty:
brzoza, szałwia, labdanum, cedr