05.01.2011

Tous Touch

 Zupełnie mi nie znana dotąd hiszpańska, biżuteryjna marka  Tous, wydała na świat czas temu jakiś - kilkoro pachnących dzieci. I ja dziś słow kilka rzeknę o jednym z nich.
Touch. Ma nawiązywać do kolekcji biżuterii Duna, i rzeczywiście nawiązuje. Jeśli zapachowi Touch uda się zdobyć serca polskich kobiet to nie przez fakt że flakon pięknie zagra w komplecie   z obłym pierścionkiem przypominającym korek flakonu lecz dlatego, że jest to zapach który powinien się spodobać tłumom kobiet poszukujących czegoś słodkiego,owocowego  i kwiatkowego, wyrazistego acz nie bardzo nachalnego. Żeby otoczenie czuło, a nie uznało nosicielki za wyfiokowaną , męczącą pudernicę ani też za undergroundowego dziwaka.  Touch siedzi po środku-czyli się nadaje.
Touch jest bezpiecznie słodki, ciepły i aromatyczny  przez cały czas swojego trwania na mojej skórze, a przyznać trzeba że czas ten jest wyjątkowo długi , jeden psik i trwa do nieskończoności (czytaj: mycia) .
Nie dzielę go na nutki, akordy, oktawy ,metrumy czy inne takie. Jestem w stanie podzielić go na dwie porcje zapachu : bukiet białych , puchato-waniliowych kwiatów i miseczkę dżemu owocowego, który najchętniej pacnęłabym na świeżutką bułę ( z masłem ;P ). To co czuję silniej zależy od pory dnia . Rankiem -dżem , po śniadanku- kwietny ogród.
Dziś właśnie zainspirowana pewnym artykułem w jednym z poczytnych miesięczników dla Pań ( i bynajmniej i o dziwo nie chodzi o Cosmopolitan)  zastanowiłam się na chwilę nad zapachami które jak to się mówi "działają" na mężczyzn. I przyszło mi do głowy że Touch jest właśnie takim zapachem, który niewątpliwie działa.  Bezwzględnie działa ;)   Więc jeśli tym "działaniem " kierujecie się wybierając perfumy- to rada jest jedna:  Kupujcie Touch. I dajcie odpocząć producentom Euphorii ;)

Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała że Touch oczywiście coś mi przypomina i tym czymś jest najprawdopodobniej  któraś z Escad , ale....nie pamiętam która.

Buteleczka a właściwie sam korek wygląda tak jakby ktoś od niechcenia ociosał sztabkę złota na obło, na szyi Touch , na rzemyczku wisi miś-najbardziej charakterystyczny element marki Tous.

Nuty:
migdały, wanilia, malina, miód
taitańska gardenia,osmanthus, arabski jaśmin
konwalia, lotos, frezja

03.01.2011

O Smell Bent ogólnie i hurtem

Podekscytowana zacierałam ręce w oczekiwaniu na małe buteleczki ze śmiesznymi etykietkami, zawierające w moim wyobrażeniu  niezwykłej urody niewiadomoco.
No i są. No i rzeczywiście jest to  niewiadomoco . Zawędrowałam na stronę smellbent.com,  żeby się upewnić że nie czuję tego co wedle skromnych bo skromnych ale jednak opisów czuć powinnam.
Z przykrością ale mus przyznać, że do mnie kręcioły Brenta -Smell Benta nie przemawiają jakoś...
Jednego nie można im odmówić, trwałości. Bo biorąc pod uwagę, że niektóre zapachy po godzinie zostają wątłym wspomnieniem ichniejsze 5-7 godzin to jest już coś. Gdyby jeszcze to coś zachwycało zapachem, to wyklikałabym tu ze 3 peany na ich cześć.
No więc po takich wstępnych wnioskach zebrałam sie w sobie i postanowiłam machnąć hurtem o kilku poznanych Smell-olejkach zanim się z nimi pożegnam, nie rodrabniając się na osobne posty o każdym.
Pięciowyrazowy post bowiem to byłaby przesada nawet jak na moje możliwości ;P

krótko więc:
Sexy Turtleneck -świeża buła ze sporą ilością miękkiego masła i miodem
 nuty : miękkie drewno, piżmo, tonka, żywice, masło, paczula.
Horny Little Devil-drewniany młynek z pieprzem i oderwany z drzewa żywiczny złoty strupek.
nuty: bursztyn, czarny pieprz, piżmo, cynamon.
Incensed- jeżeli TO jest kadzidło to muszę stwierdzić, że nie znałam dotąd kadzidła,dla mnie smużka wanilii i mirry, z buteleczki pachnie zupełnie inaczej , bardziej żywiczno-dymnie.
nuty: kadzidło, mirra, wanilia....
Reindeer Games- No i Reindeer jest bardziej Incensed od Incensed, fajny , żywiczny , jak herbata z własnoręcznie robionym syropem z młodych pędów sosny.
nuty: francuskie kadzidło,bergamota,topola (?),  bursztyn, daglezja zielona ( sosnowata, z modrzewiowych ;) )
Tibet ur Bottom - też  ponoć kadzidło, i to potrójne  ;> a w moim odczuciu świeżo drewno pociągnięte lakierobejcą 
nuty: galanga l(przyprawa podobna do imbiru), ironwood , i nie wiem co jeszcze....
Never Never Land - maksymalnie ambrowy, aż do umordowania , bardzo przypomina mi Alambar Laboratorio Olfattivo.
nuty: gaiac,wetiver, bursztyn, pustynna róża....
Chile Vanilli paczula,wanilia i kora cynamonu. I paczula;)
Chile może podobać się wielbicielkom Yves Rocherowej Neonatury Cocon. Ja widzę spore, niemal bliźniacze podobieństwo . Chile pozbawione jest suchości jaką czuję w Coconie no i trwałość ma o wiele lepszą.
Po jakimś czasie podobieństwo do Cocona znika ale zapach zyskujena urodzie, stając się przyjemnie ciastkowy;)
No i ostatni z poznanych Elf-Fulfilling Prophecy-chyba największa moja nadzieja.....na piernik.
Po testach okazało się że żaden tam piernik, że szarlotka z suszonych jabłek, kto czyta dziś niech sobie wyimaginuje że szarlotka ta się piekła na święta, jabłek miałyście / mieliście za mało i nadrabialiście ciastem , o! Nic z piernika, no zupełnie nic. Takie samo zaskoczenie jak w przypadku zeszłorocznej limitowanki  Gingerbread CB I Hate Perfume . Elf przypomina mi  Demeterowe Mulled Cider i jest pięć razy trwalszy.



fotka: własnoręczna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...