Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaśmin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaśmin. Pokaż wszystkie posty

5.02.2014

Menard, L'eau de Kasaneka



Na wszystko w  życiu musi przyjść odpowiednia pora, odkrywcze prawda?
Jakkolwiek banalnie by to brzmiało tak właśnie jest , no może poz tym wszystkim na co pora nigdy nie  przychodzi albo nie powinna przyjść .
  U mnie nadeszła właśnie pora na to aby wyrazić swoją absolutnie subiektywną opinię na temat L'eau de Kasaneka, które  czas temu znaczny wpychałam w najgłębszy róg pudełka z pachnącymi dobrami, mrucząc pod nosem " no nie wiem, nie wiem".
Teraz nie mogę się nadziwić samej sobie za co pokarałam tego pięknego sampelka siedzeniem w kącie przez tak długi czas. I po raz kolejny nadziwić się nie mogę jak może się zmienić odbiór tego samego zapachu na przestrzeni kilku miesięcy.
   Zapach ten sklasyfikowany jest jako kwiatowo - orientalny, w moim odczuciu jest raczej drzewno - przyprawowo - zielony.  Teraz , bo jeszcze kilka miesięcy temu przytaknęłabym temu, że jest to zapach absolutnie kwiatowy i odrobinę orientalny ;-)
   Otwarcie bardzo przypomina mi  Dolce Vita, podobieństwo to trwa przez jakiś czas i przez tę chwilę wyraźnie bergamotę, pomarańczę i różę  po czym zapach zaczyna ewoluować w kierunku lasu, staje się pudrowo-zielony, puchaty jak leśny mech, z czasem pudrowe nuty ustępują słodyczy kwiatów przy czym najbardziej ale nie przesadnie  wyczuwalne są ylang-ylang i heliotrop, zapach na tym etapie nie dusi , nie przytłacza, nuty przenikają się i współgrają ze sobą tworząc bukiecik doskonały, złożony miękko na kremowym i gładkim drzewie sandałowym i słodkawym cedrze,  a wszystko to przepasane wstęgą... z piżma utkaną  i nadal zielone.
 Gdyby w lesie mieszkały leśne wróżki  to słowo dają - mogłyby tak pachnieć.
Piękny, piękny zapach. I pomimo tego,  że powstał w Japonii jest kompletnie nie japoński , jeśli wziąć pod uwagę wszystko to, jak i z czym  przeciętnemu człowiekowi kojarzy się ten kraj.
Trwałość zapachu  świetna , projekcja ( moje 'ulubione'  słówko ostatnio ) również bardzo niczego sobie .



 Nuty zapachowe:
 głowy:  Hamanasu (japońska róża), świeża bazylia, przyprawy (imbir,  kardamon, gałka muszkatołowa), pomarańcza, bergamotka
 serca:  ylang-ylang, róża, heliotrop, jaśmin 
 bazy:  drzewo sandałowe, wetiwer, cedr, wanilia, piżmo

26.10.2011

M. Micallef, Black Ananda




Nie jest to zapach dla wrażliwych żołądków, nawet ja , myślę odporna już na zapachy o różnym natężeniu pierwsze chwile znoszę z trudem. Moc bowiem na miarę starszych klasyków, buduarowych killerów, autobusowych i kościołowych wonnych zabójców, skracacz kursów empekiem, zetempekiem czy co tam kto u siebie ma... Wiecie o co chodzi?

Miałam parę razy przyjemność z czymś w tym rozmiarze, pamiętam, że do autobusowych zabójców zaliczyłam zapach  Ceremony N.Kamali, z tym, że tamten zabijał od początku do końca, dusił aż do wytrzeszczu oczu , zmuszał do oglądania swego życia w tempie dwieście klatek na minutę, powitania ze świętym Pietrem i wszystkimi świętymi, wykopania spod rajskich bram i strącenia do piekieł , gdzie siedział zadowolony antychryst i sztachał się z uwielbieniem wywracając oczyskami... dobra, poniosło mnie... nie o tym miało być przecież.
Black Ananda jest z tych co mają groźny początek i bardzo przyjemny, kobiecy ciąg dalszy.
  Zapach właściwie  rozpoczyna się cytrusowo ,czyli wedle zapowiedzi, jest to jednak cytrus przemieszany z dużą ilością kwiatów i nie zupełnie oczywisty. Spośród bukietu kwiecia nieśmiało wychyla się mocno dojrzała śliwka, nieco przyduszona ogromem słodyczy kwiatowego nektaru, ale jednak widoczna.
To jest zapach wiosennej obfitości w zapachy, kiedy szczególnie u schyłku dnia rośliny pachną wyjątkowo intensywnie, kiedy zapachy przenikają się tak, że trudno wydedukować która z roślin pachnie najmocniej. I kiedy dedukując stoimy tuż przy wielkim krzaku jaśminu. To znaczy - ja stoję ;) Dalej  jest słodko , biało i pudrowo. I słodko ;)
Sklasyfikowany jako kwiatowo-orientalny, chyli się znacznie bardziej w kierunku kwiatów niż orientu.
Pachnidełko porządne, ale bez szału.
Mam już swoich Micallefowych  faworytów, ale kto wie, może ich jeszcze przybędzie... kiedyś, bo tym razem zdecydowanie nie.


Nuty:
głowy: cytryna, gorzka pomarańcza, śliwka
serca: ylang-ylang, jaśmin, tuberoza, neroli
bazy: benzoes, wanilia, białe piżmo


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...