
Tak trochę z rozpędu skrobnę dzisiaj o moim malutkim słodkim odkryciu. Jest nim Choco Musk marki Al Rehab o której wspomniałam w poprzednim poście. Mam wersję w olejku w niewielkiej buteleczce typu roll on. Tutaj tak jak w przypadku perfum w kostce problemem dla mnie jest to że nie ma jak zaaplikować ich sobie na szalik, ale zniosę to, zapach jest bowiem tak pyszny, że jestem w stanie zadowolić się jedynie aplikacją na skórę. Zapach jest prosty. Ogromna ilość kakao, słodka wanilia i puchate piżmo, dzięki któremu można się powstrzymać przed wgryzieniem się we własny nadgarstek. Początkowo bardzo przypomina Chocolate Greedy, który jednak do końca pozostaje czekoladowym wafelkiem, tymczasem Choco Musk powoli staje się Musk Choco. Moim zdaniem absolutnie mieści się w kategorii zapachów jadalnych co według mnie jest jego wielką zaletą. Jest wystarczająco dużo arabskich zapachów, które nie pachną smakowicie, choć ładnie. Z moich niezbyt uważnych obserwacji wynikło że najwięcej jest takich z różą i oudem ;).
Niech więc sobie będzie Choco Musk w niewielkiej grupie zapachów, które choć nie kojarzą się z zapachem perfum to są świetne i przyjemnie jest nimi pachnieć.
Jakiś czas temu weszłam do zaprzyjaźnionego sklepiku w którym ( muszę o tym wspomnieć) zaopatruję się w ogromne ilości jaj od szczęśliwych kur, jeszcze się dobrze nie rozgościłam a właściciel zagaił : "och jakieś dobre ciasto chyba pani kupiła, ale pięknie pachnie!" Odpowiedziałam, że to perfumy, nie chciał uwierzyć. To były właśnie Chocolate Greedy, swoją drogą - nie istnieją kupne ciasta, które by tak pachniały. Samodzielnie upieczenie daje szansę na uzyskanie tak obłędnego zapachu.
Fajna rzecz taki olejek, buteleczka niewielka bo zaledwie 6 ml, ale to roll on więc nie ma mowy o niekontrolowanym rozpylaniu, co często mi się zdarza ;). Olejek nie zawiera alkoholu, nie zostawia tłustej warstwy i nie brudzi. Taka buteleczka to dobry pomysł aby sprawdzić czy polubimy się z arabskimi, zwykle ciężkimi zapachami, niekoniecznie musi to być mało orientalny ale smakowity bohater posta ;).
No i cóż więcej pisać... pachnącego wieczoru :-)
nuty wg Frangrantica:
piżmo, czekolada, wanilia, cynamon, róża, sandałowiec, mirra, bursztyn, przyprawy.
nuty wg mojego nosa:
czekolada, wanilia, piżmo
*zdjęcie mojego autorstwa ( tak, wiem - nie ma się czym chwalić :/ )
No i cóż więcej pisać... pachnącego wieczoru :-)
nuty wg Frangrantica:
piżmo, czekolada, wanilia, cynamon, róża, sandałowiec, mirra, bursztyn, przyprawy.
nuty wg mojego nosa:
czekolada, wanilia, piżmo
*zdjęcie mojego autorstwa ( tak, wiem - nie ma się czym chwalić :/ )