07.10.2011

Amouage Opus V



Po sucho-drewnianym pierwszym podmuchu, zwiastującym w moim odczuciu same najprzyjemniejsze doznania, nosu memu ukazał się irys, a jakże, wszak to historia  niemalże w całości jemu poświęcona, cóż bowiem innego z nut poniżej kwalifikowałoby zapach do kategorii  pudrowej jeśli nie irys?. On jest tutaj pierwszym skrzypcem z przednimi strunami, co dla niektórych, wielbicieli tego niezwykłej urody kwiatu,  jest zaletą , i tej oczywistości nie trzeba już tłumaczyć . Dla niektórych zaś - wielbicieli nut bardziej ekstremalnych , jak cywet czy oud , jest wadą, bowiem te stanowią jedynie dodatek irysa. Nie ma co się jednak załamywać , coś tam  przyjemnego z piątego Opusa da się jednak wykrzesać...
Skoro piękno idzie dostrzec nawet w pozornej brzydocie, to nie będzie problemu z określeniem urody Opusa. Jakiejś tam  ;)
Poza irysem , dającym wrażenie wąchania wygrzebanej z wilgotnego gruntu marchewki, przy okazji wygrzebywania której trąciliśmy nieopatrznie sporej wielkości selerowego wiechcia, bardzo się postarawszy , albo nawet nie-przy odrobinie szczęścia, pozytywnej aurze, ewentualnie w odpowiednim i korzystnym dla testów dniu wyczuć można, a nawet powinno się  przyjemną mroczną atramentową woń, która wyrywa Opusa  z szeregów kwiecistych pachnideł , bardziej popularnych niż nieco mroczne , urodziwe dziwadła.  Ja dziwadła lubię czasem poczuć, więc dla mnie to przyjemne niemal tak samo jak czytanie lat temu wiele  komiksu "Pióro kontra Flamaster".
Rum i Jaśmin są dla mnie kompletnie niewyczuwalne... widocznie aura nie sprzyjała wszystkiemu czym raczy raczyć  Opus.
Koniec, który zwykle kojarzy się z czymś nieprzyjemnym , niemiłym , smutnym, tragicznym nawet ( o ile nie jest to lekcja fizyki na przykład ) tutaj jest niezwykle przyjemny, jawi się bowiem suchymi szczapami ,  z pewnością pięknie schły ,  bo zapach jest wyjątkowy, suchy a intensywny, nie wiem cóż to za drewno, ale wiem, że bankowo  nie owocowe.
Także tak..... jak to mówił pewien błyskotliwy egzemplarz pokazywacz, w tivi goszczący z dziką satysfakcją na swej mało przyjaznej facjacie..... każdy znajdzie coś. Trudniej znaleźć wszystko... ale -próbować trzeba :).

 



Nuty:
irys, rum, jaśmin, róża, oud, cywet,  drewno


zdjęcie ze strony fragrantica.com

4 komentarze:

  1. Jaśminu nie czuję , a Irys pachnie jak marchewa;) Ja jasmin kwiat też bardzo lubię w perfumach to już róznie.
    Dociu a Aliena znasz? Jasmin Noir Bvlgari potestuj i Mon Jasmin Noir też :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nosiłam wczoraj. Trochę przypadkiem - akurat na skraju biurka leżała próbka i ją właśnie porwałam w pośpiechu. Przyznaję, uwierał mnie. Trwały, intensywny i nie mój. Mimo całkiem przyjemnej bazy, to, co na niej... Nie nadawało się do noszenia.
    Rumu i jaśminu też nie zauwazyłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam 3 razy - szczerze mówiąc - dla samego przeczytania:) Kompletnie nie wiem, jak to robisz, ale opisujesz cudnie:) Chyba szkoda, że rumu w tym zestawie nie czuć, mogłoby być ciekawie:) No i podobno nieważne, jak się zaczyna, ważne, jak się kończy;) Choć czy to do zapachów zastosować można - tego nie jestem pewna.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...