18.07.2011

Heeley, Verveine edp

W ten upalny lipcowy dzień , postanowiłam poczynić wpis orzeźwiający , a może nawet na koniec okaże sie być kuszącym ;)
od pierwszych sekund Verveine  rześką absolutnie naturalną cytrusową wonią, bez efektu Cifa, i to już jest duży plus, często powiem cytrus w perfumach jest tak obrzydliwie chemiczny że zniechęca do kolejnych testów nawet mnie, mimo że zwykle nie poddaję się szybko.
Cytrynowa werbena i rabarbar, robią genialne przywracające do życia w upalny dzień otwarcie, co prawda rabarbaru cukrem nie posypano, ale jest lekko słodkawo i subtelnie owocowo.  Na tyle  jednak delikatnie,że znoszę tę odrobinę owocowości a nawet chwalę.  Porzeczka nie jest jakoś szczególnie wyczuwalna, sok nie cieknie między palcami, jedynie odrobinę przyciemnia zapach i dodaje mu głębi, już w początkowej fazie której samymi cytrusami  nijak nie idzie uzyskać.
Po kilku chwilach to orzeźwiającej fontanny zmysłów dołącza bergamotka i czuję się niemalże jak w tropikach, w cieniu palmy z oszronioną szklanką earl grey w dłoni. Jest dobrze, jeszcze tylko wcisnę sobie z pół cytryny i będzie idealnie.Co ciekawe zapach nie jest jedynie wariacją na temat cytrusów, nie brak mu bowiem zieloności co jeszcze bardziej moim zdaniem podobija jego świeżość.  Jest  naprawdę fajnym herbacianym miksem.
A żeby było ciekawiej i bardziej perfumeryjnie mamy jeszcze jaśmin i piżmo, które ocieplają go, dodają  puszystości  i powodują że przyjaźni się ze skórą skuteczniej i na dłużej.
No i w zasadzie tyle o samym zapachu . Na zakończenie dodam jeszcze że może być fajną, nieco trwalszą alternatywą dla tych, (zapewne licznych osób;)  ) z których szybko znikają ogródki Hermesa, a jeśli lubisz Ninfeo Mio czy na przykład Etrę to jest duże prawdopodobieństwo że polubisz również Verveine.



Nuty:

bergamotka, rabarbar, kardamon, verbena, czarna porzeczka, jaśmin, białe piżmo.

5 komentarzy:

  1. Chyba pierwszy zapach, w którego składzie widzę rabarbar :) może być ciekawie :)
    :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię Etrę, bardzo lubię Nimfeo Mio (jak to się stało, że jeszcze nie mam własnej flaszki?), ale Verveine jakoś dotąd mnie nie pociągało, dzięki nazwie: werbena pachnie ładnie, ale nie w perfumach. Rabarbar, choć ostatnio coraz modniejszy perfumiarsko, też jakoś nie kusi.

    "Efekt Cifa" to świetne określenie! :) Mogę je wypożyczać czasem?
    Od razu wpadła mi do głowy fraza: "Cif: bez efektu jojo, bez zaświadczeń o zarobkach. Na rękę" ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś otagowana, zapraszam do zabawy:)

    http://urodowy.blogspot.com/2011/07/one-lovely-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny blog!!
    zapraszam do mnie na http://rybciaxx.blogspot.com/ i zachęcam do głosowania w ankieice!
    Ps.Sorka,że nie jetsem jako-rybciaxx-popsułam coś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam ostatnio podczas wyjazdu w Galilu. :) Obwąchałam 2 zapachy aż. :) Szkoda że tak mało mam sił ostatnio. :/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...