27.07.2011

Byredo, M/Mink

 Po aplikacji Mink miała autentycznego stracha że znowu coś złego dzieje mi się z nosem, czuję niesamowity smród, trudny do określenia, szczypiący wręcz w oczy,  i może- o liściasty borze-zechcę przerzucić się na stokrotki, wilce i róże... wszędzie czuję aoudopodobnie  odrzucające mnie  wonie, zwariowałam więc i nic już nigdy nie zapachnie mi inaczej ;D
A tu okazało się że ze mną ok, po prostu Mink w pierwszych sekundach  raczy mnie jakimś chemicznym dziwadłem, adoxalem zwanym,  który pachnie trochę jak atrament i którego, ha-jakie to zabawne, można sobie kupić, na przykład kilogram-jak masz wolne ze 300 dolców i zamierzasz bełtać perfumy, no niby nic dziwnego ale okropnie mnie to rozbawiło.
Zapomniałam nawet na chwilę że to mi cały czas śmierdzi pod nosem....
Jestem okropna, że nie umiem docenić perfumiarskiego kunsztu,  zacieszam się  tym, że oprócz tych wyklikanych pod postami nut zapachowych w perfumach-eureka-znajduję się też chemia, zamiast z mety trzasnąć pięciozdaniowy  elaborat , jak na mnie przystało.
Ale nie panikuję, ponoć tak ma być. Czekam . Na kadzidło, na miód i na paczulę.....
Czas mija a ja czekam..
Przestało podać , naciągnę gumowe buty i idę na rower.
Godziny później.
Podtykam  nadgarstek do nosa. Adoxal.
Tym, którzy uważają, że L'artisanowy Dzing! pachnie zwierzęciem, słoniem, koniem, czy innym siodłem, polecam testy  Mink;)  Dzing! przy tym to słodki pieszczoszek .
 Po wielu , wielu godzinach ( o dzięki Ci święty Antoni, czy tam inny święty ,który akurat ma czas), czuję trochę kadzidła i paczuli, zapach staje się słodkawy, chemiczna  zbroja puszcza i Mink staje się tym czym jak dla mnie mógłby być od początku bez tego paskudnego odstraszacza.
Staje się powoli słodkawym kadzidlakiem, z niewielkim dodatkiem ambry, trochę w typie  Ambre Noir SSS,  trochę bo na tym etapie mocy  zaczyna mu już brakować.
Do końca przebrzmiewa jednak adoxalowy koszmarek , przeistoczony z atramentowo-brudnego dziwadła w dziwadło metaliczno-brudne.  Moim zdaniem -niszowy cudak.


nuty: adoxal, paczula, miód, ambra, olibanum




fotka pożyczona ze strony: www.byredo.com

9 komentarzy:

  1. No, baaaa - Aga zawsze po mistrzowsku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny opis talenciaro. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ano cudak! Trochę w estetyce CdG. A przestało padać? Gdzie? W Polsce??

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę może tak , ale w CdG jednak mniej ekscesów tego rodzaju co tutaj, chyba że jeszcze nie trafiłam na temu podobnego, a mogłam , jeszcze niemałe stadko do przetestowania mi zostało.
    Tak, czasem przestaje, ale tylko na chwilę ;D


    Marta,Beti, Dociu -dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak go odbierasz jak ja - syntetyczny ohydek w dodatku bardzo "męski", taki właśnie agarowy;) Lubię Twoje opisy i podczytuję Cię chronicznie, kriss:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mink w typie Ambre Noir??? Żeżkufamuszęwrócić... Na mnie Mink to bezjajowe cóś. Ale adoxalu zapragnęłam przez Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. w typie Sabb, tylko w typie,nie zrozum że podobny przypadkiem ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam, czytam, że "ftypie". Ale i tak mnie to pojarowywuje!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...