08.09.2011

Olivier Durbano, Pink Quartz

Przedostatnie z siedmiu "kamiennych dzieci" Oliviera Durbano  w pierwszych chwilach pachnie mi  różą spod płota , taką pełną lekko wywiniętych płatków i drobniutkich igiełek gęsto usianych na giętkich delikatnych łodyżkach i wydaje się, że nic więcej nie czuć. Długą chwilę potem zapach się wyostrza i mimo swej delikatności właściwie poraża świdrującym zapchem imbiru i goryczką różowego grejpfruta. I już na tym etapie moja euforia maleje, ponieważ zapach staje się metaliczny i chłodny, pozostając jednocześnie słodkim wiechciem  różaności wszelakich. Ze względu na zimno jakie bije od tego zapachu i chyba.. .połączeniem róż z olibanum wyobrażać sobie można, że róża w Pink Quartz jest sztywna, twarda i ciemna, tymczasem pachnie właśnie tak jak różowy półdziki krzew różany, doprawiony nieco, aby podkręcić trochę zapach i dodać mu drapieżności, sprawić aby pink nie kojarzyło się ze słodką wyrośniętą lalcią  w pluszowej różowej oczywiście kurteczce, różowych spodniach i z lizakiem w dłoni.
No dobra, może nieco przesadziłam... ale to dlatego że zła jestem na Pink Quartz, że róża znowu się biesi i że znów mam odczucie takie samo jak przy dotykaniu zębami metalu ( znacie to uczucie? )
Jasne, że nie dla lalci Pink Quartz, jasne że Quartz... ale mimo przyjaznej optymistycznej barwy jakiś on mało przyjemny i taki... no niemiłosny zupełnie.
Ani on nie jest uwodzicielski , ani seksowny... nie czuję ni grama kadzidła, odrobina mirry i benzoes, troszkę ambry na otarcie łez, a poza tym-róża , róża to za mało jak dla mnie, albo wręcz przeciwnie. W moim odczuciu więcej miłości jest w pachnącym groszku niźli w całej plantacji róż różnej narodowości,  z beką absolutu różanego na dokładkę.
Nie uważam natomiast, że nie jest zapachem ładnym- bo jest, ale nie dla mnie niestety.
To taki pachnący uszlachetniacz ludzkiej duszy ( z wyłączeniem mojej ;] )  i wierzę w jego urodę na kimś innym- to na mnie róża się tak paskudzi, bez względu na towarzystwo, tak myślę, no bo jeśli nie to Durbano  zawsze kochał ... platonicznie ;)
 A może tak właśnie ma być...


Nuty:
głowy: bergamotka, różowy grapefruit, somalijskie kadzidło (olibanum), szafran, imbir
serca: palma róża, róża damasceńska, indyjskie drzewo różane
 bazy: absolut z róży indyjskiej, szara ambra, paczuli, mirra, benzoes, białe piżmo

9 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie... muszę powąchać go koniecznie :)

    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Różźa spod płota to chyba dobrze. Jak dla mnie bardzo dobrze. No i ja jednak czuję spoooro poza różą. Moja skóra lubi kamyki Durbano. A róże ostatnio zaczynają mi się podobać. Dojrzewa mi nos. Mam nadzieję, że nie opadnie jak dojrzeje. :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja nie bardzo , tylko Rock Crystak mi się podoba tak bez żadnego ale;) Ale tak jak napisałam ja się z różą w perfumach jakoś nie lubię, choć cały czas testuję , a nóż coś sie zmieni.. kiedyś..
    Sabb ,poza tym Ty w ogóle czujesz spooooro więcej,to mnie ta informacja wcale nie dziwi...
    lata trenowania nosa- może faktycznie odpaść ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Lejdi Luno-poznać na pewno warto:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Skarbie, ja nie sądzę, bym trenowała mój dłużej, niż Ty. Poważnie, pisałam wielokrotnie, że ja w sumie wciąż jestem trochę jak barbarzyńca w ogrodzie, bo względnie niedawno wpadłam w perfumy. Na starość. :ppp
    A czuję to ja czasem nawet to, czego w perfumach nie ma. To dopiero jest cud epistemologiczny. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja dla odmiany nie czuję tego, co czuć powinnam ;)
    Ale...oj taam :))

    OdpowiedzUsuń
  7. A! No to w ten sposób równowaga w przyrodzie zostaje zachowana. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cały numer polega na tym, że Różowy od początku jest takim wdzięcznym, dziewczęcym tworem. Troszkę nijaki. ;) Jeszcze bardziej stereotypowo kobiecy od Ametystu. Być może dla Ciebie róża od Durbano to już było przegięcie? Zbyt duży kontrast z "typowym" wyobrażeniem jego zapachów. :)
    A swoją drogą: ostatni miał być Różowy, teraz okazuje się, ze jednak Cytryn! Jak tak dalej pójdzie, OD będzie kończył "perfumową karierę" niczym niejeden sportowiec, co rusz zawieszający emeryturę! ;> A przecież jak ciekawe mogłyby być interpretacje np. opali lub lapis lazuli wprost z retorty Durbanowego perfumiarza!

    OdpowiedzUsuń
  9. Metal w zębach - fuuj!A pomyśleć, że kiedyś kręciły mnie takie dziwaki... :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...