03.05.2010

Montale,Amber& Spices

Porwałam się  nań ale nie wiem co z  tego wyjdzie,bo dla mnie Amber& Spices łatwy do opisania nie jest.
Pierwsze minuty to woń wyleczona żywcem z dobrze zaopatrzonego gabinetu dentystycznego(nie stomatologicznego) sprzed lat 20,bo teraz  pachnie w tym sympatycznym miejscu nieco inaczej. Albo  szafka z medykamentami w gabinecie zabiegowym ale też sprzed 20-tu lat dlatego, że wtedy zapachy medykamentów przenikały się i rozłaziły dosyć intensywnie,dziś wszystko jest w ampułkach,jednorazowych,jednodawkowych ,jednofiolkowych opakowankach. Nie ma tego fajnego uczucia strachu jaki czuło się niegdyś w takim gabinecie.
No więc taki jest początek Amber&Spices. Jak już szczęśliwie przebrzmi wizja siostry Herty z wielką strzykawą i potężną dawką kokarboksylazy to pojawia się kolejna, jakże pięknie kojarząca się z mym beztroskim dzieciństwem kiedy to z uśmiechem na ustach paradowałam za panami lejącymi asfalt w przepięknych sandałkach,okupionych wielogodzinnym staniem w kolejce przez moją kochaną mamusię - fala zapachu a właściwie smuga świeżo wylanego rozgrzanego asfaltu.
I jeszcze jedno skojarzenie: guma,ale nie taka zwyczajna  tylko taka z jakiej robi się opony przemysłowe:D Ostatecznie można podciągnąć tę woń do zapachu opony rowerowej,palonej,łatwiej bowiem podpalić taką oponę niż łazić po budowach i podpalać opony koparkom i dźwigom po to aby zobaczyć jak też może pachnieć ten tajemniczy zapach i narażać się na więzień a w najlepszym razie grzywnę;)Jeśli nie myślę o asfalcie ,smole,gumie i medykamentach to udaje mi się poczuć przyprawy ,tak czy siak jest mocno świdrująco i drewno jakieś takie zimne,mało przyjazne.A kolor zapachu to czarny, na dodatek śliski i tłusty.
Gdzieś bliżej końca jego rozwoju  zaczynam wyczuwać agar i  różę i robi się nawet oryginalnie,sam koniec jest bursztynowy i słodkawy i nie czuję już nic medycznego. Ale tylko ja, bo gdy podtykam łapę pod nos bliźnich,bez wahania przyznają,że pachnie smołą i szpitalem...ale Oni nie bywają tam aż tak często aby móc odróżnić zapach gabinetu zabiegowego od szpitala;)

Więc ,kiedy mój nos przyzwyczai się od tego zapachu,wówczas zaczynam czuć go troszkę inaczej.Niemniej pachnieć smołą też może być ciekawie;)

edit: prawie skłamałam- z czasem drewno jest coraz milsze dla nosa;)





Nuty zapachowe czyli składnikowa( ;D ) unia międzynarodowa: drewno agarowe,  heban, bursztyn, marokańska  róża , indonezyjska gałka muszkatołowa i egipski  kminek,drzewo sandałowe,

albo egipska gałka,indonezyjska róża, marokański kminek i reszta :)
albo kminek,gałka ,róża i reszta:)

3 komentarze:

  1. Nieco przerażająca wizja, nie wiem, czy dałabym radę;) Znaczy - guma, smoła i świeży asfalt to jeszcze, jak dla mnie nie są takie złe zapachy, ale ten początkowy, dentystyczno-zabiegowy trochę straszny;) I wspomnienia z nim związane raczej niemiłe, jak dla mnie;) Ale z samej ciekawości wąchnąć to cudo bym chciała:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm ... muszę przyznać, że musi to być niesamowicie dziwny zapach :D ale chętnie bym powąchała ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i co ? co ? gdzie nowy pachnący wpis ? się doczekam czy nie ? ;p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...